czwartek, 16 stycznia 2014

Siedem (1995) - W idealnym świecie nie ma winy bez kary

Tyle, ile dni w tygodniu, które pozostały pewnemu policjantowi do emerytury. Tyle, ile grzechów głównych. Tyle, ile wynosi... tytuł świetnego filmu Davida Finchera. "Siedem", czy jak kto woli - "Se7en".

Pisaliśmy już u nas o "Grze", która również jest dziełem Finchera. Oglądaliście? Podobała się? Jeśli tak, to na pewno zakochacie się w "Se7en". Bo to film, jaki uwielbiamy. Jest zagadka do rozwiązania i co najmniej kilka hipotez, które pojawiają się w trakcie oglądania filmu. No i jest moment, w którym większość musimy wyrzucić do kosza. Ale też taki, w którym co bardziej spostrzegawczy widzowie mogą czuć pewną satysfakcję. Jeśli widzieliście już klasyka gatunku, jakim bez wątpienia jest "Siedem", to wiecie doskonale, o czym mówimy.

By było jeszcze ciekawiej i jeszcze bardziej zagadkowo, jeden z aktorów uznał, że dobrze by było, gdyby jego nazwisko nie pojawiło się w żadnym ze zwiastunów, na plakatach promujących film, no i przede wszystkim w napisach początkowych (jest za to wymieniony jako pierwszy w napisach kończących film). My niestety przed obejrzeniem go sprawdziliśmy obsadę, czego raczej nie róbcie, jeśli chcecie być w stu procentach zaskoczeni. Ale i to nie odbiera przyjemności z odkrywania kawałek po kawałku tajemnicy, do której kluczem jest... właśnie liczba "Siedem". 



źródło: Filmweb



Jak Wasze wrażenia?

---

Ocena filmu:


8.4
8.7

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz