czwartek, 16 stycznia 2014

Siedem (1995) - W idealnym świecie nie ma winy bez kary

Tyle, ile dni w tygodniu, które pozostały pewnemu policjantowi do emerytury. Tyle, ile grzechów głównych. Tyle, ile wynosi... tytuł świetnego filmu Davida Finchera. "Siedem", czy jak kto woli - "Se7en".

Pisaliśmy już u nas o "Grze", która również jest dziełem Finchera. Oglądaliście? Podobała się? Jeśli tak, to na pewno zakochacie się w "Se7en". Bo to film, jaki uwielbiamy. Jest zagadka do rozwiązania i co najmniej kilka hipotez, które pojawiają się w trakcie oglądania filmu. No i jest moment, w którym większość musimy wyrzucić do kosza. Ale też taki, w którym co bardziej spostrzegawczy widzowie mogą czuć pewną satysfakcję. Jeśli widzieliście już klasyka gatunku, jakim bez wątpienia jest "Siedem", to wiecie doskonale, o czym mówimy.

By było jeszcze ciekawiej i jeszcze bardziej zagadkowo, jeden z aktorów uznał, że dobrze by było, gdyby jego nazwisko nie pojawiło się w żadnym ze zwiastunów, na plakatach promujących film, no i przede wszystkim w napisach początkowych (jest za to wymieniony jako pierwszy w napisach kończących film). My niestety przed obejrzeniem go sprawdziliśmy obsadę, czego raczej nie róbcie, jeśli chcecie być w stu procentach zaskoczeni. Ale i to nie odbiera przyjemności z odkrywania kawałek po kawałku tajemnicy, do której kluczem jest... właśnie liczba "Siedem". 



źródło: Filmweb



Jak Wasze wrażenia?

---

Ocena filmu:


8.4
8.7

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Wyspa tajemnic (2010) - Obłąkany, czy może oszukany?

Leonardo DiCaprio dla Oscarów zabiło wiele rzeczy - portal PolicyMic wymienia trzy główne: syndrom gwiazdy od najmłodszych lat, zbyt wysoką jakość filmów, w których występuje (przeyćmiewają jego umiejętności aktorskie) oraz... urodę. My dodalibyśmy do tego coś, co roboczo nazwiemy "syndromem Titanica". Też czasem się Wam wydaje, że za chwilę, już za momencik Leo stanie z którąś ze swoich filmowych wybranek w taki oto sposób:






No właśnie. Ale nam brak nagród dla DiCaprio w zupełności nie przeszkadza. Za "Wyspę tajemnic" nie dostał statuetki, ba - nie dostał nawet nominacji, a to jeden z tych filmów, które można oglądać wiele razy, a one i tak się nie nudzą.

Ten zabiera nas w wędrówkę po ludzkim umyśle. Co jest prawdą, a co nią nie jest? Kto ma złe intencje, a kto wręcz przeciwnie. Wreszcie - jak oceniać człowieka obłąkanego i jak go w ogóle rozpoznać. Czym różni się od tych "normalnych"?

Ciężko w ogóle pisać o tym filmie, bo kto go widział, ten wie, że jego interpretacja może być różna. Kto spojrzał na jakiekolwiek forum dyskusyjne widział, że spory o poszczególne elementy są długie i momentami - bez rozwiązania. Ale jedno nie ulega wątpliwości. Jeśli chcecie, by film Was zaskoczył, potem zrobił Wam wodę z mózgu, potem wszystko spokojnie wyjaśnił, by na koniec znów odebrał wszystko, co wydawało się, że wiecie - ten robi to jak mało który.

źródło: Filmweb



Jak Wasze wrażenia?

---

Ocena filmu:


8.1
8.1

wtorek, 7 stycznia 2014

Numer 23 (2007) - Uważaj, by jego paranoja nie stała się i Twoją

Jim Carrey to świetny aktor, ale jednocześnie zawsze widząc go na ekranie widzimy Ace Venturę albo Maskę. Coś jak z Andrzejem Grabowskim, jednym z najgenialniejszych polskich aktorów, który do końca życia pozostanie Ferdkiem Kiepskim. Ale w "Numerze 23" postaci Ipkisa czy Ventury nie przesłaniają aż tak drastycznie tej wykreowanej przez Carrey'a.

To film zupełnie inny niż te z Carrey'em, które pewnie każdy z Was widział. Fabuła wciąga, momentami przeraża, tworząc specyficzny klimat filmu, w którym odgrywany przez Ace'a Venturę Carrey'a Walter Sparrow wpada w paranoję, w której wszystko kręci się wokół tytułowego "numeru 23". Nie jest to może wiodące dzieło gatunku, a fabuła może się momentami wydawać bardzo niespójna i naciągana, ale na pewno pozycja jest wartą uwagi.

Tylko musicie bardzo uważać, by liczba 23 nie stała się także Waszą obsesją. Jako autorzy przyznajemy się bez bicia, że długo po obejrzeniu tego filmu (tak jak, jak widzimy przeglądając różne fora, sporo innych osób), zaczęliśmy szukać wszystkich naszych związków z dwudziestką trójką. I bynajmniej na jednym, dwóch czy trzech się nie skończyło.


źródło: Filmweb

Jak Wasze wrażenia?

---

Ocena filmu:


7.0
6.3

sobota, 4 stycznia 2014

Tożsamość (2003) - Dziesięć osób, dziesięć historii i... dziesięciu podejrzanych

Jako miłośnicy thrillerów, uwielbiamy, gdy właściwie co scenę podejrzenia przechodzą z jednej osoby na drugą. Bo w tym filmie jest morderca, którego usilnie staramy się nakryć - zdradzając to ani nie zepsujemy nikomu zabawy z oglądania filmu od samego początku, ani też pewnie nikogo nie zaskoczymy. Morderstwa w thrillerach są przecież na porządku dziennym. 

Tutaj morderstwo samo w sobie tak naprawdę jest dopiero początkiem, a jego motyw wcale nie jest taki oczywisty. To w tym filmie jest takie piękne - że pomimo pewnych nieścisłości fabuły, wypunktowanych już w różnych miejscach, to dzieło bardzo mocno zaskakuje i pozostawia po sobie ślad w pamięci. 

Wielkim plusem jest też obsada - nie znajdziemy w niej jednej gwiazdy światowego formatu, która zdradzałaby, kto zapewne jest postacią kluczową. Tu od początku, właściwie do samego końca, sugestie, że to o tą, a nie inną osobę chodzi są na tyle zbilansowane, że oglądając film w dwie, trzy i więcej osób, można zamiast obserwować go z uwagą, zatracić się w kłótni nad swoimi domysłami.

A nie warto - to może poczekać do końca i tak dość krótkiego filmu, który bardzo mocno zapisał się w naszej pamięci.


źródło: Filmweb

























Jak Wasze wrażenia?

---

Ocena filmu:


7.4
7.3

piątek, 3 stycznia 2014

Zabójczy numer (2006) - Nie zadzieraj z "Szefem" i "Shlomo"

Nie stawiaj pieniędzy na studia dla syna na wyścigach konnych, nie zadłużaj się u bukmachera, nie daj się okraść zaraz po przylocie do nowego miasta i nigdy nie ufaj Bruce'owi Willisowii na wózku inwalidzkim. O tyle mądrzejszym jest się po obejrzeniu "Zabójczego numeru" ("Lucky Number Slevin"). Ale jeśli myślicie, że to wszystko, co ten film ma Wam do zaoferowania, grubo się mylicie.

Tak, jak piszemy o sobie w opisie - szeroko otwarte ze zdziwienia oczy podczas końcówki filmu to wyznacznik świetnego scenariusza, popartego grą aktorską. Oglądając "Zabójczy numer" nie tyle otwieraliśmy szeroko oczy, co po prostu uśmiechaliśmy się pod nosem, jak zgrabnie fabułę poprowadził przed naszymi oczami Paul McGuigan.

Historia pokazana w "Zabójczym numerze" jest i śmiertelnie poważna i równocześnie jakaś taka zabawnie groteskowa. Dwaj nienawidzący się gangsterzy (Morgan Freeman i świetny, jakby rola była pisana od A do Z pod niego, Ben Kingsley), facet, który nieprzerwanie ma szczęście do pakowania się w kłopoty, a do tego wszystkiego jeszcze Bruce Willis - co dość rzadkie u niego - z całkiem bujnymi włosami na głowie.

Nie zdradzając już ani jednego kawałka układanki odsyłamy Was do "Zabójczego Numeru". Inaczej w każdej chwili możecie paść ofiarą "Kansas City Shuffle".



źródło: Blue Ink Alchemy


Jak Wasze wrażenia?

---

Ocena filmu:


7.7
7.7

czwartek, 2 stycznia 2014

Memento (2000) - Nie zapomnij, co stało się przed chwilą

Jeśli nie umiecie sobie wyobrazić, jak wyglądałoby wasze życie, gdybyście cierpieli na utratę pamięci krótkotrwałej i zapominali to, co robiliście przed kilkoma minutami - nie musicie się wysilać. Ktoś już zrobił to za Was, dobrał do tego aktorów, scenografię i stworzył świetny, zaskakujący i trzymający w napięciu film.

Pracujący dla Internet Movie Database (IMDb) ludzie mieli na 15. rocznicę powstania podwalin pod ten serwis wybrać piętnaście najlepszych filmów, które powstały od 17. października 1990 roku, aż do 17. października 2005. Znalazły się na niej dzieła genialne - jak na przykład oceniani najwyżej przez użytkowników polskiego Filmwebu "Skazani na Shawshank", kultowy "Matrix", w zasadzie - co pozycja, to hit, który do dziś ogląda się z wielką przyjemnością.

Na siódmym miejscu listy znalazł się drugi pełnometrażowy film Christophera Nolana, "Memento". Znacznie bardziej kasowy od wcześniejszego "Śledząc" ("Following"), bo jego budżet był 165 razy wyższy. 

Nolan postarał się o to, by zostać zapamiętanym. Fabuła "Memento" jest zagmatwana, a jeśli jesteście już po obejrzeniu filmu (przed lepiej nie psuć sobie przypadkiem zabawy), w ramach ciekawostki musicie zobaczyć "linię czasu Memento" (KLIK), na którą naniesione zostały wydarzenia z filmu i porządek chronologiczny przedstawionych wydarzeń. Już samo złożenie tego w jedną całość, w dodatku zagadkową, trzymającą w napięciu, ale i logiczną całość, było majstersztykiem. A zrobienie tego w taki sposób, w jaki zrobił to Nolan - majstersztykiem, który stał się pozycją obowiązkową dla fanów kina.

źródło: Filmweb


Jak Wasze wrażenia?

---

Ocena filmu:


7.6
8.6




Gra (1997) - Ostra jazda bez trzymanki... po omacku

Reżyser "Gry", David Fincher, to jeden z mistrzów suspensu współczesnego kina. Jeśli widzieliście jakikolwiek jego film, a nie widzieliście tego z Michaelem Douglasem - na pewno się na nim nie zawiedziecie. Natomiast jeśli Wasza przygoda z Fincherem jeszcze się nawet nie zaczęła, to oglądając "Grę" nabierzecie ochoty na więcej. Jest w tym filmie trochę grozy, sporo kina akcji, ale także elementy thrilleru psychologicznego. Jeśli lubicie filmową jazdę bez trzymanki, podczas której nie wiadomo, jak długo będziemy wjeżdżać na górę, a jak długo spadać - to dla Was pozycja obowiązkowa. 


źródło: Filmweb


























Jak Wasze wrażenia?

---

Ocena filmu:


7.9
7.7