sobota, 4 stycznia 2014

Tożsamość (2003) - Dziesięć osób, dziesięć historii i... dziesięciu podejrzanych

Jako miłośnicy thrillerów, uwielbiamy, gdy właściwie co scenę podejrzenia przechodzą z jednej osoby na drugą. Bo w tym filmie jest morderca, którego usilnie staramy się nakryć - zdradzając to ani nie zepsujemy nikomu zabawy z oglądania filmu od samego początku, ani też pewnie nikogo nie zaskoczymy. Morderstwa w thrillerach są przecież na porządku dziennym. 

Tutaj morderstwo samo w sobie tak naprawdę jest dopiero początkiem, a jego motyw wcale nie jest taki oczywisty. To w tym filmie jest takie piękne - że pomimo pewnych nieścisłości fabuły, wypunktowanych już w różnych miejscach, to dzieło bardzo mocno zaskakuje i pozostawia po sobie ślad w pamięci. 

Wielkim plusem jest też obsada - nie znajdziemy w niej jednej gwiazdy światowego formatu, która zdradzałaby, kto zapewne jest postacią kluczową. Tu od początku, właściwie do samego końca, sugestie, że to o tą, a nie inną osobę chodzi są na tyle zbilansowane, że oglądając film w dwie, trzy i więcej osób, można zamiast obserwować go z uwagą, zatracić się w kłótni nad swoimi domysłami.

A nie warto - to może poczekać do końca i tak dość krótkiego filmu, który bardzo mocno zapisał się w naszej pamięci.


źródło: Filmweb

























Jak Wasze wrażenia?

---

Ocena filmu:


7.4
7.3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz