piątek, 3 stycznia 2014

Zabójczy numer (2006) - Nie zadzieraj z "Szefem" i "Shlomo"

Nie stawiaj pieniędzy na studia dla syna na wyścigach konnych, nie zadłużaj się u bukmachera, nie daj się okraść zaraz po przylocie do nowego miasta i nigdy nie ufaj Bruce'owi Willisowii na wózku inwalidzkim. O tyle mądrzejszym jest się po obejrzeniu "Zabójczego numeru" ("Lucky Number Slevin"). Ale jeśli myślicie, że to wszystko, co ten film ma Wam do zaoferowania, grubo się mylicie.

Tak, jak piszemy o sobie w opisie - szeroko otwarte ze zdziwienia oczy podczas końcówki filmu to wyznacznik świetnego scenariusza, popartego grą aktorską. Oglądając "Zabójczy numer" nie tyle otwieraliśmy szeroko oczy, co po prostu uśmiechaliśmy się pod nosem, jak zgrabnie fabułę poprowadził przed naszymi oczami Paul McGuigan.

Historia pokazana w "Zabójczym numerze" jest i śmiertelnie poważna i równocześnie jakaś taka zabawnie groteskowa. Dwaj nienawidzący się gangsterzy (Morgan Freeman i świetny, jakby rola była pisana od A do Z pod niego, Ben Kingsley), facet, który nieprzerwanie ma szczęście do pakowania się w kłopoty, a do tego wszystkiego jeszcze Bruce Willis - co dość rzadkie u niego - z całkiem bujnymi włosami na głowie.

Nie zdradzając już ani jednego kawałka układanki odsyłamy Was do "Zabójczego Numeru". Inaczej w każdej chwili możecie paść ofiarą "Kansas City Shuffle".



źródło: Blue Ink Alchemy


Jak Wasze wrażenia?

---

Ocena filmu:


7.7
7.7

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz